Świadectwo

 

Duszpasterstwo jest nie tylko społecznością kościoła nad którą opiekę sprawuje duszpasterz, jest również jak rodzina, a miejsce spotkań jak drugi dom. Duszpasterstwo to grupa ludzi, która pragnie głosić wiarę, wielbić Boga oraz dzielić się miedzy sobą słowem bożym. Każdy może być członkiem takiego duszpasterstwa i razem z innymi głosić dobrą nowinę.

Źródło: https://pixabay.com/

W codziennym życiu, pośpiechu, gdzie goni nas szkoła, studia, praca zapominamy o wielu ważnych rzeczach i sprawach, a w tym wszystkim o najważniejszym, o Bogu. Przestajemy mieć czas na modlitwę, na uczestniczenie w niedzielnej eucharystii. Wiara zaczyna schodzić na dalszy plan i często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. Dzięki duszpasterstwu pamiętamy o modlitwie, a przy okazji możemy się modlić z innymi, wyczuwamy obecność Boga i radujemy się tym nawzajem co, jest najlepszym doświadczeniem w życiu duchowym.

Pierwsze kroki w duszpasterstwie

Rodzice od najmłodszych lat prowadzili mnie do kościoła, chodzili ze mną na różaniec, gdzie samodzielnie nauczyłam się modlitwy „Zdrowaś Maryjo” w wieku 5 lat, drogę krzyżową. Kiedy miałam 8 lat, pewnego niedzielnego dnia wybraliśmy się całą rodziną na mszę świętą, na godzinę 11, gdyż była to msza dla dzieci ( zresztą do dziś również msza o tej godzinie przeznaczona jest dla dzieci i rodzin ), na tej eucharystii zawsze uczestniczyła schola, która zajmowała miejsce przy ołtarzu wraz z bratem grającym na gitarze, wzbogacała ją pięknym śpiewem. Po mszy z rodzicami oraz z moją koleżankom i jej rodzicami podeszliśmy do przodu, żeby zapytać się o możliwość zapisania się do scholii. Później w każdą niedziele przed mszą udawałam się do Sali św. Anny (sala w której odbywały się nasze próby i spotkania) i wraz z innymi dziećmi przygotowywałam się do śpiewu. Z czasem również zaczęłam uczestniczyć w sobotnich spotkaniach, gdzie modliliśmy się i bawiliśmy wspólnie. Po moim dołączeniu do duszpasterstwa, które nazywało się DRiM – Duszpasterstwo rodzin i ministrantów, udało mi się zachęcić do dołączenia moje inne koleżanki i tak z czasem nasze grono się powiększało. DRiM funkcjonował od wielu, wielu lat, gdzie uczestnikami było jeszcze starsze pokolenie, o ponad dekadę ode mnie, które aktualnie posiada już własne rodziny. Ja miałam szanse być kolejnym uczestnikiem, kolejnego pokolenia.

DRiM-owe wyjazdy

Nasze grono duszpasterskie powiększało się z roku na rok, wszyscy byliśmy w różnym wieku, byli starsi i młodsi uczestnicy DRiMu, którymi zajmowali się starsi. Wkrótce nasze duszpasterstwo zaczęło organizować wyjazdy na ferie zimowe. W wyjazdach mogły uczestniczyć również osoby spoza duszpasterstwa, gdyż każdy był ciepło i  z chęcią przyjmowany i zawsze po przyjeździe zostawał z nami na dłużej. Wyjazdy z duszpasterstwem bardzo miło wspominam, zaczęło się od Kołobrzegu, gdzie spędziliśmy miło czas bawiąc się i modląc. Później również zaczęły być organizowane letniska, wyjazdy na wakacje na prawie 2 tygodnie. Niestety, co jakiś czas zmieniał nam się duszpasterz do którego się przywiązywaliśmy, lecz każdy z nich był cudownym księdzem, który zawsze przekazywał nam swoją wiedzę, zachęcał do modlitwy oraz był dla nas przykładem i wzorem. Do pomocy również dołączali inni opiekunowie, nawet moje starsze siostry. Na wyjazdach, każdy opiekun miał swoją grupę, mieliśmy zadania, nazwy grup i walczyliśmy o punkty. Każdy nasz wyjazd miał temat, który był wybierany przez opiekunów np. raz mieliśmy wyjazd, gdzie poznawaliśmy życie Św. Rafała Kalinowskiego, gdzie tworzyliśmy hymny, plakaty na jego temat oraz mnóstwo innych fajnych pomysłów. Na koniec każdego wyjazdu dostawaliśmy upominki, które przypominały nam o wspólnie spędzonym czasie. Na późniejszych wyjazdach otrzymywaliśmy na początku takie książeczki ( widoczne na zdjęciu nr 1 ), w których mieliśmy śpiewnik, miejsce na notatki, które przydawało się na nasze spotkania na wyjazdach. W jednym z nich mieliśmy miejsce na każdy dzień, z datą i jakimś zdaniem, mogliśmy w tym miejscu opisać nasz dzień z wyjazdu. Spędzaliśmy czas wspólnie na wycieczkach w różne, ciekawe miejsca, na codziennej, porannej eucharystii oraz różnych spotkaniach dla starszych i młodszych, gdzie często czytaliśmy fragmenty z pisma świętego i dzieliliśmy się swoimi przemyśleniami. Trudno mi opisać, każdy z tych wyjazdów bo zwiedziliśmy kawałek Polski, robiliśmy mnóstwo naprawdę niesamowitych rzeczy, a każdy z wyjazdów był inny, lecz każdy wyjątkowy. Trzeba to przeżyć, by móc to zrozumieć.

Uwielbienie w Lubomierzu

Chciałam się z wami podzielić jednym, szczególnie ważnym dla mnie wydarzeniem podczas uczestniczenia w duszpasterstwie. Kiedy już byliśmy starsi, na tyle, że każdy z nas zdawał już sobie sprawę jak silna potrafi być wiara oraz więź z Bogiem, postanowiliśmy wyruszyć do Lubomierza wraz z braćmi Dominikanami, gdzie chcieliśmy przygotować uwielbienie w jednym z tamtejszych zakonów. Czasem organizowaliśmy uwielbienia u nas, dla nas, gdzie każdy w nim uczestniczył, ale to uwielbienie nie było zwykłym uwielbieniem. Kiedy już dotarliśmy na miejsce i rozpakowaliśmy, zaczęliśmy się przygotowywać do eucharystii. Po mszy nastąpiły przygotowania do uwielbienia, gdzie dołączyło do nas również młode małżeństwo. Uwielbienie prowadził nasz duszpasterz, modliliśmy się, śpiewaliśmy w trakcie, jeśli ktoś miał ochotę mógł skorzystać z modlitwy wstawienniczej, którą prowadziło młode małżeństwo oraz bracia Dominikanie. Długo się zastanawiałam, czy skorzystać, czy iść, bardzo się denerwowałam i nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Kiedy się zdecydowałam podeszłam do tych dwojgu młodych ludzi i poprosiłam o modlitwę.  Była to niesamowita modlitwa podczas której doznałam wielu wspaniałych odczuć oraz cudów, które sprawiły, że nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieję. Później dołączyłam do reszty modląc się dalej, gdzie po raz pierwszy poczułam obecność Boga oraz dar ducha świętego. Raz płakałam, raz się śmiałam, gdzie działał na mnie ten dar, ale przede wszystkim czułam, że Bóg jest przy mnie. W tym wszystkim zaistniał pewien moment, do dziś dla nas niewytłumaczalny lub dla większości z nas trochę pewny. Kiedy, nasz duszpasterz uniósł kielich i modlił się głośno, usłyszeliśmy przerażający śmiech, nie był to śmiech żadnego z nas, ani nie mógł być to śmiech z zewnątrz, gdyż był to środek nocy, a przede wszystkim nie był to również telefon. Pewne jest to, że każdy, to usłyszał i każdy się domyślił, lecz nie wszyscy muszą w to wierzyć. Na drugi dzień podzieliliśmy się naszymi świadectwami z uczestniczenia w uwielbieniu i jaki się okazało, każdy z nas spotkał się tej nocy z Bogiem i wyczuł jego obecność. Pierwszy raz miałam okazje uczestniczyć w takim uwielbieniu, które tak mocno wbiło się w moją pamięć i zrobiło na mnie takie wrażenie. Myślę, że zawsze już będę pamiętać o uczuciach, które mi wtedy, towarzyszyły i o tym spotkaniu.

Wszystko co dobre, szybko się kończy

Niestety każda przygoda ma swój koniec, w tym przypadku moja przygoda duszpasterska. O DRiMie mogłabym opowiadać godzinami ( coś czuję, że chyba, by mi znaków nie starczyło ), robiliśmy wiele cudownych rzeczy, kiermasze, uczyliśmy się robić świąteczne ozdoby, organizowaliśmy  dzień dziecka na ogrodzie klasztornym, pisaliśmy gazetkę „Karmelek”, do której pisałam teksty, nagrywaliśmy płyty naszej scholi. Wspomnień i historii jest ogrom z tego okresu i cieszę się, że mogę je zatrzymać dla siebie. Gdyby nie to, że pewne osoby w naszym duszpasterstwie zapomniały, czym ono tak naprawdę jest, to pewnie do dziś byśmy się dalej spotykali. Niestety władza i chęć rządów zniszczyły naszą wieloletnią duszpasterską rodzinę. Teraz każdy z nas poszedł w swoją stronę, ale myślę, że będzie zawsze pamiętał o tym, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy będąc razem. To niesamowite doświadczenie na zawsze pozostanie w naszych sercach.

 Lena Ciepielak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s