Czy pacjent będzie żył ? Czyli powrót Prosecutora po 15-sto letniej absencji.

 

Z tymi powrotami różnie bywa. Wodzeni zapachem nostalgii dajemy się nieraz nabrać na chałę opakowaną w ładny papierek. Czy w tym  przypadku będzie tak samo? Zapraszam do przeczytania „mojej relacji z koncertu ‚ „Prosecutora”.

Początkowo sceptycznie podchodziłem do pomysłu ich powrotu na scenę muzyczną. Wszak nie było ich 15 lat. Miałem wrażenie, że będzie to niestety kolejny odgrzewany kotlet na naszej rodzimej scenie muzycznej, skok na kasę?  A może głębsza potrzeba dzielenia się muzyką i stąd ten powrót? Wszystkie moje wątpliwości mógł rozwiać jedynie ich koncert. Muzyka na „żywo”  i rozmowa z członkami zespołu tuż po koncercie. Na miejscu sami wielbiciele gatunku, większość z nich to grupa fanów, pamiętająca ich świetność jeszcze z lat 90-tych. Starzy wyjadacze wspominający magię tamtych lat i koncertów. Wszyscy, zgodni jak jeden mąż twierdzili,  że takie koncerty, już nigdy nie powrócą.  Ale chcą zbić  „piątkę” ze swoimi idolami z czasów młodości i przy okazji powspominać tamte  „szalone lata”. Drugą grupą byli młodzi ludzie, młodzież (ok, może trochę starsi) zwabieni miejską legendą świetności zespołu, chcący ujrzeć trashową rzeź na żywo. Nadeszła ta chwila – zespół wyszedł na scenę, szybkie przywitanie z publiką i… Nagle rozwiały się wszystkie moje obawy. Huk tętniący ze wzmacniaczy rozchodził się po całej Sali. Ostre metalowe riffy przecinały ciszę i mięsisty głos wokalisty spuszczał sromotny łomot moim bębenkom usznym. Witajcie w deloreanie – czas na powrót do przeszłości. Trash lat 90-tych nie bierze jeńców. Ostry moshpit pod sceną połączony z headbeangingiem. Głosy fanów skandujący słowa „Prosecutor”. Krzyczący „więcej!”, „chcemy więcej!”. Odzew wokalisty, który krzyczy ze sceny:  „chcecie więcej”? Gromkie echo słowa  „tak”! rozeszło się nim skończył mówić. Rozbrzmiał utwór  „krew czarnej ziemi”. Publika niemalże oszalała. Paweł „PEPKO” Piekarski zdumiony możliwościami wokalnymi grupy ludzi, którzy skandowali utwór, zagłuszając wokalistę śpiewającego tekst, dał za wygraną i echa głosów publiki niosły utwór. Pełna satysfakcji ekipa Prosecutora szczęśliwa radością  swoich fanów z granej przez nich muzyki.  Tworzenie muzyki przynosi im radość, nie ma tutaj mowy o jakimś fałszu, czy skoku na pieniądze. Wrócili, bo chcą kreować i brakowało im tego przez ostatnie 15 lat. Są autentyczni w tym co robią, a w obecnych czasach taka postawa bywa deficytowa. Dwie godziny minęły jak 15 minut. Po koncercie czułem smutek i żal, takie  „show” i już koniec ? Tak szybko? Przecież to niemożliwe. Tak moi drodzy, delorean wrócił do obecnych czasów, choć w mojej głowie przez całą noc rozbrzmiewały utwory Prosecutora. Po koncercie przeprowadziłem szybką rozmowę z chłopakami. Spieszyli do następnego miasta na kolejny koncert. Okazało się, że całą trasę sami zorganizowali, tak samo jak promocję i wydanie reedycji swojej płyty. Z rozmowy dowiedziałem się jeszcze, że ich koncerty nie przynoszą żadnego zysku. Ba, czasem nawet nie zwracają się koszty benzyny, o kosztach hotelu już nie wspominając. Wszystkie wydatki pokrywają ze swoich prywatnych środków, łącząc pracę zawodową z pasją do muzyki.

Jeśli miałbym opowiedzieć o powrocie w paru słowach, to powiedziałbym, że reanimacja  (re’aktywacja) zakończyła się powodzeniem, a pacjent będzie żył. I ma się nieźle.

Adrian Buła

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s